Na sesję zdjęciową ubrałam się w emocje… historia sesji zdjęciowej w studio z okazji Dnia Mamy – Białystok

Dzień na sesję zdjęciową wydawał się nie najlepszy… włosy nie dzisiejsze, cóż, nie było czasu zająć się nimi odpowiednio, ale w końcu przydał się na coś suchy szampon. Spodnie jakieś przyciasne po kwarantannie, dobrze że chociaż bluzka zostawiła mi trochę luzu gdzieniegdzie…
Mogłabym mnożyć wymówki… ale po co? Jesteśmy dla Naszych dzieci NAJ, najlepsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze i serio Ci to mówię.  To Ciebie Twoje dziecko będzie wyszukiwać na zdjęciach, bo ono Ciebie kocha bezwarunkowo…. O tym, że jesteśmy dla naszych dzieci najlepsze na pewno już słyszałaś, a zaznałaś już może na to twierdzenie jakiegoś rzetelnego dowodu??
Ja tak…  Jakiś czas temu starsza córka poprosiła, abym zaśpiewała jej ulubioną piosenkę, taką ambitniejszą niż kołysanka, śpiewałam bez przerwy a cooo w końcu dla Niej, jak skończyłam myślałam, że zacznie się śmiać… a Ona spojrzała na mnie z zachwytem i powiedziała „bardzo ładnie mamo”.
Aby przybliżyć Ci powagę tej sytuacji, musze Ci uświadomić, że jestem typem który naprawdę nie śpiewa ładnie, wiem, że to pojęcie względne i „śpiewać każdy może” ale w tej piosence aż się prosi końcówka „tylko Iza nie może” . Być może mój wokal podreperował się przez ostatnie prawie 6 lat śpiewając kołysanki ale to nadal nie jest poziom, którego ktoś chciałby słuchać, A ONA CHCE! Na sesję ubrałam się więc w emocje… to wystarczy, naprawdę.
Przytulałam, rozmawiałam i delektowałam się chwilą, która zapisze się na zawsze w pamięci moich dzieci dzięki sesji zdjęciowej. Przygotowałam minimalistyczne stroje, scenka boho do sesji czekała gotowa, wystarczyło zabrać dobry humor, dzieci, sprzęt i do dzieła.  Poniżej kilka zdjęć z naszej sesji , resztę zostawimy w rodzinnym albumie, gdyż jako fotograf nie mogę się opanować i ich ilość wyszła nieprzyzwoicie duża.  Zdjęcia wspólne z dziećmi pomagał mi zrealizować mój mąż, również fotograf. 

Miłego oglądania.

 

Comments are closed.